Welcome to Kraków
Unknown1/19/2014 07:03:00 PM 0 comments

After 5 months in Gliwice and Śląsk. We moved to Kraków. New life, new house, new work and new city. We also entered new year in Kraków with our friends. We were planning to go to New Year party in Rynek. But we decided to stay at home and watch party on TVN. And when we heard alcohol was not allowed in party area I think it was good idea to stay in warm flat. Maybe our table was not so rich as much as you had but we were not hungry at end of the night. :) Friends brought also great food. Check and get one of these from her blog.

We didn`t have so much time for touristic action since we moved but on the other hand we were visiting Kraków often before. But we went to Krakowski Kumpir. People who lived in Istanbul should know meaning of it. Ortakoy Kumpir Waffle Bosphorus Nargile Cay Ayran. This combination was one of my favourite for weekend. Maybe there is no bosphorus but Krakow has Kumpir :) It is kind of take way restaurant. There is no indoor seats but few seats outside. Which is minus for me. Because kumpir is not sandwich. You need fork or spoon. It`s not easy to eat on the way. But at least there are bar desk and seats. There is around 10 different type of Kumpir which you can choose from their board. I have chosen Krakowski Kumpir which has almost every kind of salad. They have Gas drinks and Kefir which can replace for your Ayran :) You can also have some hot tea.
Taste is maybe not so similar what you had in Turkey. I think t needs little more butter and cheese. And i forgot to tell they offer butter with garlic. But we didnt want that way.
As I can see Kumpir is pretty new food. When we were eating people on the way was looking with curious eyes. For a country which potato is very important(Poland) I think there will be more places for Kumpir.
Krakowski Kumpir is at Hala Targowa. Address is ul.Gregorzecka 3. and it opens 24/7 !! Facebook

This weekend we went to a concert. Actually I was curious about venue. Because almost every nice shows I interested was in this venue called Kwadrat. It is located on student neighbourhood. But really good for concerts. Fair enough for mid-size concerts. This place was host for so many important bands like Napalm Death, Sick of it All
, Biohazard, Dillinger Escape Plan, New Model Army, Anti-Flag, August Burns Red, Swans, Nazareth, Nouvelle Vague and thousands more. And every wall you can see posters. I think I will visit this place often. 
Our friends told us, there is aconcert of 2 polish bands maybe we would like to join to them. Name of the bands are Ampacity and Blindead. Blindead was headliner. They are playing stoner rock/metal and sludge with down to up tempo with scream and clean vocals. Ampacity was little amateur if you compare with Blindead but they had good tunes. Blindead is pretty old band . I think they started on 90s. And you feel experience on stage while they are playing. They have absolutely good drummer. All members were performing very well and and they were very active on stage. And this makes more fun in atmosphere. After they finished playlist as a tradition audience called them back to stage. After while they came and played 3 more long songs. There was also nice visual on stage wall for each song.
More information about bands, you can visit Ampacity website. and for Blindead youcan visit their Facebook page.
Entrance was 30 zl. Which is very reasonable price. Draft beer was 6 zl. Crowd was very nice. They enjoyed music. It was not packed. maybe 70% full. Show started on time and finished on time not lke in Turkey. 
I can say we had nice evening. and hopefully I will continue to post udates about concerts and of course food. :)  





Ampicity

Blindead


                                                                  Blindead video
 

Miam. mniam! Czyli tureckie niebo w gębie :)
Pomibora5/18/2012 12:37:00 AM 6 comments

Selam! Cześć! Hey, hi, hello!

Statystyki mówią, że parę osób skusiło się i przeczytało posta, którym się z Wami przywitałam - domyślacie się, że to koniec! Ba! To dopiero początek!

Ponieważ od jutra robię ze swojego mieszkania bunkier, w którym planuję się zamknąć - rozpocząć i zakończyć pisanie pracy magisterskiej - noc przed postanowiłam pomyśleć o czymś, co przyjemne.
Ileż można wzdychać do swojego mężczyzny na Skype? Pomyślałam sobie "Napiszę posta! I nie byle jakiego! Bo o - jedzeniu!" :)


Nigdy wcześniej nie spotkałam się z nacją tak celebrującą czynność - jaką jest jedzenie. Nigdy wcześniej nie spotkałam człowieka, który jedząc w piątek śniadanie pytał mnie - co zjemy w sobotę na obiad... poświęcając na planowanie go jakichś dwóch godzin + godzina w sklepie ;) Nie ma w Turcji zwykłego wyjścia na "piwko" czy "wódeczkę" :) tam się najpierw JE, po drugie pij.

Ale miałam pisać o "niebie w gębie" :) którego w Turcji daleko szukać nie trzeba, ponieważ każde tureckie danie moim zdaniem - jest specjałem, sztuką samą w sobie!




Polska - Turcja - KEBAB. No tak. U nas miejsc, w których można zakupić kebaba jest więcej niż samej w Turcji ... i tylko z kebabem większość Polaków kojarzy Turcję. Co jest uprzejmie mówiąc - barrrrdzooo nieobiektywne! :)

Fakt - to mięso kuchni orientalnej, nigdy z wieprzowiny! Gdyż w Turcji świnek się nie je :) zwykle to baranina, cielęcina i mięso drobiowe. Wbite to sobie na szaszłyk opieka się i kręci, a Pan ostrym nożem ucina kawały i podaje Państwu :) w różnych formach ... ja miałam okazję jeść w takich:


Adana kebab - zwykle bardzo ostry, poprosiłam o tę łagodniejszą :P


Iskender Kebab - pochodzi z Bursy i tam właśnie go próbowałam :) cienkie plastry mięsa układane są na pide (placku tureckim wypiekanym z mąki pszennej) i jogurcie, następnie polewa się je sosem pomidorowym i masełkiem. Pyszności! Cena jednak mnie zszokowała - w miejscu, w którym jedliśmy - 20 TRL, czyli niecałe 40 zł za porcję ...  



KUMPIR :) 
To ziemniak, który przed upieczeniem jest zawijany w folię aluminiową, wkładany do pieca :D po upieczeniu jest przekrajany na pół, a w środku ląduje masło :) sól i ser żółty kaşar (miękki ser z mleka owczego). Owy ziemniak pieczony i podawany jest w tzw. "mundurku" :) no i pora na dodatki, sosy, co kto chce :D zamawiacie to, na co tylko macie ochotę - cena nie ulega zmianie! Kaloryczne to to... ale raz na jakiś czas można sobie pozwolić! :) My zwykle kupujemy jednego wielkiego, bierzemy dwa widelce i idziemy nad Bosfor. Romantycznie dzielimy się "kartoflem" :) 









Najedliśmy się już mięsa i ziemniaków, to może pora na deser? Och tak. Deserów, których smaku nigdy nie zapomnicie w Turcji nie brakuje :) mój #1 - BAKLAVA! 

baklava na wielkiej blasze :)

 Baklawa składa się z warstw ciasta, które w pewnym sensie przypomina ciasto francuskie - jednak to nie to - ponoć :D przekłada się je orzechami włoskimi (nie próbowałam - uczulenie na orzechy :( ) migdałami lub PISTACJAMI! To mój idealny typ tego deseru! :D dodaje się miód lub syrop şöbiyet (powstającym na bazie masła i cukru). Po wierzchu, co można zauważyć na powyższym i poniższych zdjęciach - polana jest lukrem lub syropem - a na to znowu PISTACJE!

 Mamy też takie w czekoladzie, ale moim zdaniem to już za dużo słodkiego: 


creme de'la creme - baklava czekoladowa!


 Przeglądam galerię ze zdjęciami potraw i nie wiem, jak przetrwam tę noc?! Jak ja przetrwam te najbliższe dwa miesiące, ach bo tak. Spróbuję tych pyszności dopiero pod koniec lipca :) dlatego teraz ćwiczenia, dietka, żeby przygotować się na przyjmowanie tureckiego jedzenia, bo uwierzcie mi, jest pyszne, smakowite i bardzo kaloryczne! Nie wiem, jak magiczną przemianę materii mają Turcy, że nie są grubaskami :)
- ale wróćmy do jedzenia. To może teraz coś niekalorycznego? :)

Zupa! MERCIMEK CORBASI
Zupa, co najdziwniejsze nie jest tam potrawą "obiadową" - jak u nas w Polsce. Zupę można zjeść na śniadanie, lunch, obiad czy kolację. Najlepiej zapamiętałam ZUPĘ Z SOCZEWICY! Miałam to szczęście, że przygotowała ją moja Teściowa więc co tu dużo mówić - była PRZEapetyczna!

mercimek çorbası - na zupie to nie magi - a sos sezamowy ;)

 
Zupa pomidorowa również zajmuje ważne miejsce, jednak hahaha... nie wyobrażacie sobie miny mojego ukochanego, jak powiedziałam mu, że nasza "pomidorówka" to z ryżem albo makaronem :) tam, coś takiego nie istnieje.



PISMANIYE! 

Słyszeliście zapewne o tureckiej chałwie. OK turecka chałwa jest pycha, ale coś, czego raczej nie znacie to właśnie owe pismaniye :D sugar candy i inne, jak zwał tak zwał - wygląda jak włosy, jest przesłodkie i rozpływa się w ustach bardziej niż czekolada, co świstak siedział i zawijał ją w sreberka ;) 




LAHMACUN - jadłam tylko dwa razy, ale strasznie mi smakowało :) ludzie nazywają to po prostu "turecką pizzą" :) to bardzo cienkie ciasto z mięsnym nadzieniem :) oczywiście do tego dodawana są sosy w osobnych mieseczkach, sałatka w postaci pomidorów, sałaty i kapusty.




Coś, co bardzo przypomina krakowskie obwarzanki, które jak nazwa mówi - najlepsze i prawdziwe kupimy tylko w Krakowie. To SIMIT. Taki "prawie obwarzanek" ale o zupełnie innym smaku i TYLKO z sezamem :) kupimy go wszędzie w Istambule. W piekarniach i od sprzedawców na ulicach, w każdej uliczce...A swoją drogą czytałam wczoraj, że chcą opatentować Istambulski simit :) niestety - Grecji się to nie podoba. A bo nie wspominałam ale trwa odwieczna walka pomiędzy Grecją a Turcją o to, które danie, pochodzi, z którego kraju :) no i jest wojna również o simit ;)



Ach! 

TURECKA HERBATA! 
Trzeba o niej napisać pisząc o tureckiej kuchni. Turcy piją herbatę cały czas! Dosłownie! Rano, przed śniadaniem, w trakcie śniadania, po śniadaniu... aż do wieczora. Jest zaparzana non stop, dolewana non stop i ma swój specyficzny smak. Podawana jest w specjalnych "szklankach" o kształcie tulipana, podejrzewam, że widzieliście już takie szklaneczki - niekoniecznie wiedząc, że to tureckie naczynie ;) 

  Herbaty tej nie pije się z cytryną, jest mocna, najczęściej pijana z cukrem.
Ja niestety nie umiem pić herbaty czarnej BEZ cytryny ... i popełniałam kulinarny grzech pod tytułem:
"Przepraszam, czy mogę prosić o plasterek cytryny?" :)







moja wersja z cytryną ;)
























Mam wrażenie, że o jedzeniu mogłabym pisać non stop ... cóż On ze mną zrobił! 
Sama w to nie wierzę, ponieważ całe swoje dotychczasowe życie nie czerpałam przyjemności z jedzenia. Jadłam - bo trzeba. Pytana o ulubioną potrawę, odpowiadałam: "Nie wiem?!" :) 

Pokażę Wam więc, jak wygląda takie typowe, pyszne tureckie śniadanko! 

... a tak wygląda takie w pośpiechu, wykonywane przez kolegę w wersji "ekonomicznej" :P


Pewnie już zauważyliście! 
TAK!

W Turcji nie jada się kanapek! :) 
Na stole leży dosłownie wszystko!
I każdy kęs celebrowany jest niczym ostatnie śniadanie życia.

Co najlepsze, NIE ZNOSZĘ miodu.
A ten z Turcji mnie powalił na kolana :D 



Sami zobaczcie:


A na zakończenie TURKISH DELIGHT :D 

Smaków znajdziecie mnóstwo... miętowe, różane, kokosowe, o smaku pisjacji, bezsmakowe i wiele wiele innych ... moje ulubione to te: kokosowe i czekoladowe - oprószone wiórkami kokosowymi! :D 





Jest godzina 00:31 ... a ja głodna przed komputerem. No cóż. Wypiję szklankę wody, umyję zęby, to mi przejdzie :) 

Pora więc zakończyć kolejny wpis z serii "Serdecznie zapraszamy do Turcji" :D 
Ach, nie macie pojęcia, jak się teraz szczerzę do monitora! :) 


Miłego czytania, oglądania i mycia ślinki kapiącej na klawiaturę :D 
odezwijcie się czasem! A może macie jakieś pytania? Może pamiętacie, jakieś danie z Waszych tureckich wojaży, ale nie znacie nazwy? Chętnie pomożemy! Doradzimy. 


Pozdrawiam,
Marta


PS. Tradycyjnie wideo godne polecenia! 
Coś dla Pań. Reklama biscolata, czekolady popularnej w Turcji, z zakazaną reklamą ;)